Zima już oficjalnie za nami. Są tacy, którzy tęsknią do sztuki cierpienia. Są i tacy, którzy nie odłożą dziabek i nie wyjdą z Nory (co najmniej jeden 😛). Są też tacy, którzy ciemne miesiące spędzili głównie na panelowych treningach i nie mogli się już doczekać opuszczenia tłocznych i głośnych miejskich hal wspinaczkowych…

…i ich cierpliwość została nagrodzona. Miniony weekend był pierwszym prawdziwie wiosennym w tym roku. Słońce grzało, trawa się zazieleniła, a nasze ukochane rudawskie buczyny puściły liście. Okazało się, że nie mogliśmy wybrać lepszej daty na Klubowe Rozpoczęcie Sezonu Wspinaczkowego (tego letniego 🙂)!

Tłumnie ruszyliśmy na Strużnicę. Po raz pierwszy — i na pewno nie ostatni! — gościliśmy w progach schroniska u pana Tadzia. Sala wspólna tętniła życiem zarówno wieczorem, jak i o poranku, a niemal wszyscy wgapiali się w tę samą książkę (co mogłoby nielicho zdziwić postronnego obserwatora).

W sobotę zasiedliśmy całą gromadą przy ognisku. Były wspomnienia wyjazdów do Norwegii i nad Morskie Oko, było planowanie letniego alpejskiego zgrupowania w Val di Mello, były poważne (inwestycje w ruchomości) i bardzo niepoważne (czego możemy się nauczyć od Leny Polański) dywagacje o kierunkach rozwoju Klubu.

Było oczywiście wspinanie. Większość Klubowiczów ruszyła w najbliższe Rudawy i Sokoliki, by odhaczać swoje pierwsze przejścia w Lidze76 — co jednocześnie stanowiło świetny początek przygotowań do nadchodzącego sezonu górskiego, bo w tych sektorach punktowane są wyłącznie trady! Niektórzy postanowili odkryć inne pobliskie rejony, m.in. Karczmisko i kamieniołom Miłek. Kilkoro z nas szkoliło się u Sławka Szlagowskiego (@slawomirszlagowski_ivbv_guide) z działania w rysach.

Co warto odnotować?

  • drugi raz w tym roku zebraliśmy się tak licznie — było nas ponad czterdzieścioro!
  • tak jak w lutym opanowaliśmy stare Moko, tak teraz w 100% przejęliśmy schronisko w Strużnicy
  • obecne były osoby zarówno z tygodniowym, jak i 30‑letnim stażem w Klubie — pełne spektrum kawulackiego doświadczenia 🙂
  • panowała iście braterska atmosfera wzajemnej serdeczności, niezależnie od przewspinanych w życiu metrów, zrobionej cyfry czy docelowych ambicji

Co tu dużo pisać. O taki Klub walczyliśmy! I walczymy dalej 🙂

Za perfekcyjnie przygotowany wyjazd — specjalne podziękowania i ukłony dla cudownej Estery!